Dość spontanicznie zdecydowałam że w tym roku w czasie Chińskiego Nowego Roku (bądź też księżycowego nowego roku) celem mojej podróży będzie Sri Lanka. Tak się szczęśliwie złożyło że święto wypadało we wtorek i środę. Musiałem wziąć tylko 3 dni wolnego, żeby mieć 9 dni na moje motocyklowe wygibasy. Przejechanie na motorze nie było moim planem od samego początku, najpierw kupiłem bilety a dopiero potem zacząłem się zastanawiać gdzie kiedy i jak powinienem pojechać. Tę podróż wziąłem też bardziej na zasadzie przygody niż poważnego planu. Poza tym że wiedziałem że ląduje i wlatuje z Colombo ( a właściwie z Negombo) nie miałem zarezerwowanego żadnego noclegu.

Plan vs. Realia

Wyjazd na Sri Lankę to było kilka pierwszy razów dla mnie. Była to pierwsza poważna przeprawa przez kraj na motocyklu, pierwszy wyjazd gdzie nie poza ogólnym planem mogłem robić co chciałem i chyba pierwsza wyprawa na której miałem 3 ubezpieczenia. Jak się ostatecznie plan trasy który miałem różnił od tego który zrealizowałem możecie zobaczyć poniżej. Na pierwszej mapie są wszystkie miejsca które planowałem zaliczyć. Na drugiej natomiast zapis GPS całej podróży.

Różnice nie są aż tak wielkie, ale jednak można zauważyć kilka dość istotnych zmian. Główne powody dla których nie trzymał się kurczowo pierwotnego planu to pogoda, brak atrakcji turystycznych w miejscach które planowałem odwiedzić, oraz zmęczenie. Już przed wyjazdem spodziewałem się że jazda przez góry w żaden sposób nie może się równać dojazdowi do pracy na autostradzie. W Singapurze 16 kilometrowy dystans zazwyczaj pokonuje w 16-18 minut. Na Sri Lance nawet najkrótsze dystanse mogą się ciągnąć w nieskończoność przez korkociągi dróg i naprawdę straszne korki.

Formalności do załatwienia przed wyjazdem na Sri Lankę

Bardzo pomocny w planowaniu wyjazdy okazał się post który znalazłem na Tripadvisor, oraz grupa entuzjastów Sri Lanki Na facebooku (chociaż ta druga to głównie po to żeby zobaczyć gdzie nie warto jechać). Okazało się bowiem że na cejlonie nie są uznawane krajowe prawa jazdy, i są jedynie dwa wyjścia które ratują sytuację. Pierwsze to międzynarodowe prawo jazdy, drugie to pozwolenie na jazdę wydane przez lokalną policję. Co ciekawsze na wyspie panuje zakaz importu i rejestracji motocykli z silnikiem większym niż 250 cc, na większych maszynach jeżdżą tylko policjanci. Powodem tego zakazu jest również obawa policji że nie będą w stanie doścignąć przestępców na potężnych motocyklach. Dość zabawny zakaz których chyba nie funkcjonuje nigdzie indziej.

Chcąc nie chcąc musiałem skorzystać z drugiej opcji. Moje polskie prawo jazdy uprawnia mnie do kierowania wszystkimi motocyklami, w Singapurze natomiast po konwersji dostałem uprawnienia tylko do 200cc. Pech chciał, że dzień mojego przylotu to również święto narodowe na na wyspie. Pozwolenia by mi się nie udało wyrobić. Pomocny pan z firmy z której wypożyczyłem motocykl zaoferował więc, że on za mnie pozwolenie wyrobi. Jedyne co musiałem zrobić to wysłać mu oryginał prawa jazdy. Oczywiście miałem trochę wątpliwości (zwłaszcza jeżeli chodzi o legalność takiego rozwiązania) nie bardzo jednak miałem wyjście.

Po przylocie okazało się na całe szczęście że wszystko jest w porządku i prawo jazdy jak i pozwolenie już na mnie czekały.  Wypożyczenie samochodu lub motocykla tylko na podstawie polskiego prawa jazdy oczywiście w większości wypadków będzie możliwe. Wiązać się to będzie jednak z potencjalnym mandatem (chociaż bardziej prawdopodobne z koniecznością zapłacenia łapówki) oraz z nieważnością ubezpieczenia medycznego w razie jakiegokolwiek wypadku. Warto bowiem pamiętać, że właściwie każde ubezpieczenie jest ważne tylko wtedy gdy mamy uprawnienie do prowadzenia pojazdu w danym kraju.

Jak się jeździ po Sri Lance?

Samą jazdę mogę podzielić w zasadzie na trzy etapy, każdy różnił się poziomem trudności i poziomem satysfakcji z jazdy. Zaczęło się nienajgorzej, w niedzielę i poniedziałek po przylocie było święto niepodległości i tak prawdę mówiąc jazda była dość prosta i przyjemna. Na trasie nie było wielu pojazdów. Drogi na wyspie też w większości są w dobrym stanie. Znaczy to tyle że właściwie na wszystkich głównych i miejskich drogach jest nowy asfalt. Drogi biegnąc jednak przez miasta, miasteczka i wsie i wiją się niemiłosiernie, więc jazda szybciej niż 40-50 kilometrów na godzinę jest w większości miejsc niemożliwa. Co jest również kłopotliwe w przypadku jazdy motocyklem to zakaz wjazdu na autostrady (a właściwie jedną, ale dość istotną autostradę).

Jak się jeździ w Górach Cejlonu

Motocykl na zboczu gór w drodze z Kandy do Nuwara Eliya   Yamaha TW225  Motocyklowa podróż po Sri Lance
Motocykl na zboczu gór w drodze z Kandy do Nuwara Eliya Yamaha TW225 Motocyklowa podróż po Sri Lance

Drugi etap to przejazd przez same góry, tutaj jazda jest przyjemna. Bo nie ma chyba nic fajniejszego niż jazda drogami wijącymi się tuż nad przepaścią, wszystko podlane pięknymi widokami. To niestety dodatkowo spowalnia jazdę, tutaj też miejscami dużo większy był ruch uliczny i trzeba było naprawdę się natrudzić żeby jakiegoś zawalidrogę wyprzedzić. Miałem również pecha z pogodą i przez najtrudniejszą część podróży jechałem w nieustającym deszczu. Im wyżej się wspinałem tym było zimniej. Dojeżdżając do Nuwara Eliyja było mi już naprawdę zimno, temperatura wahała się między 16 i 18 stopni. Ciąglę parująca szybka w kasu nie poprawaiała wrażeń z jazdy.

Im wyżej w góry tym również gorsze również były drogi. Niestety Mapy Google nie są najlepszym przewodnikiem. Spośród map które przetestowałem (Mapy Googla, Waze i Sygic) Google miał najlepszą siatkę dróg. Co jednak z tego jeżeli większość z nich była ścieżkami na co dzień wykorzystywanymi do zbierania herbaty z górskich stoków. Część natomiast w ogóle nie istniała. Były momenty gdy naprawdę zastanawiałem się czy będę w stanie przejechać przez drogi które mi google wskazał. Dwa razy musiałem się wycofywać bo tam gdzie miała być droga była albo przepaść albo gęsty las równikowy.

Pola herbaciane na zboczach gór w drodze z Nuwara Eliya do Ella na Sri Lance
Pola herbaciane na zboczach gór w drodze z Nuwara Eliya do Ella na Sri Lance

Równie trudny był powrót z gór nad morze, gdzie całą 180 kilometrową trasę pokonałem w jakieś 5 godzin. Spodziewałem się że chociaż częściowo będę jechał przez drogi, które przypominały by nasze drogi krajowe. Większość to niestety jednak były ścieżki prowadzące przez dżunglę, wijące się jak te górskie, i z asfaltem który zapomniał co to integralność.

Jazda przez nadmorską część Sri Lanki

Plaża w okolicach Mirissa w drodze do blowhole - Motocyklowa podróż po Sri Lance
Plaża w okolicach Mirissa w drodze do blowhole – Motocyklowa podróż po Sri Lance

Trzeci etap to ten który miejscami był bardzo przyjemny. Główna nadmorska trasa ciągnie się właściwie nad samym brzegiem oceanu. Jadąc od wsi do wsi, co chwile wyłaniają nam się zza palm malownicze plaże. Im bardziej na południe tym też ruch uliczny mniejszy i przyjemniej się jedzie. To na co trzeba uważać to wszystkie większe miejscowości, bo to co tam się dzieje na drogach to typowy azjatycki chaos. Każdy jeździ jak chce i gdzie chce.

Im dalej na północ jednak tym robi się gorzej. Moja droga powrotna z Galle do Negombo zajęła mi pięć i pół godziny pomimo tego że było to zaledwie 160 kilometrów do pokonania. Wyobraźcie sobie najbardziej zakorkowaną drogę warszawy w godzinach szczytu i zrozumiecie czego tyle to trwało. Cała trasa to właściwie jeden niekończący się korek. Oczywiście jadąc motorem mogę większość ominąć bokiem, ale jest to męczące, czasochłonne i przede wszystkim nieprzyjemne. Jedzie się w ciągłym hałasie i spalinach.

Samochodem trasę tę pokonuje się natomiast przez autostradę biegnącą prostopadle. Na autostradę wjechać mi nie wolno było, a skróciłoby to całą podróż do zaledwie dwóch i pół godziny. Na Sri Lance możliwe jest również wypożyczenie tuk tuka, czyli trójkołowca którego bazę stanowi motocykl. One również są zakazane na autostradzie.

Jak jeżdżą Lankijczycy?

Kolejna rzecz na którą trzeba uważać do sami uczestnicy ruchu drogowego. Jest kilka specyficznych zasad których należy się trzymać chcąc na tych drogach przeżyć:

  • Im większy pojazd tym ma większą władzę na drodze. Tak więc wielkie autobusy i ciężarówki są absolutnymi królami szos i nie liczą się właściwie z nikim. Naprawdę trzeba im ustępować drogi, bo oni z całą pewnością tego nie zrobią. Nawet w sytuacji w której to oni są na twoim pasie, bo aktualnie wyprzedzają. W takiej sytuacji będą to komunikować miganiem długich świateł.
  • Kierunkowskazy służą sygnalizowaniu wielu rzeczy. Na początku zastanawiałem się o co chodzi kierowcom którzy trzymają je cały czas włączone. Szybko się jednak wyjaśniło. Pojazd taki sygnalizuje, że generalnie będzie wyprzedzać kiedy to tylko możliwe (a nie jest możliwe często). Tak naprawdę lepiej nie wchodzić takiemu pojazdowi w drogę. Gdzieś czytałem poradę, żeby kierunkowskazy na sri lance całkowicie ignorować. Nie mogę się jednak z tym zgodzić. Moim zdaniem są przydatne, a tylko czasem komuś zdarzy się zostawić je włączone przez pomyłkę. Na pewno jest to lepsza sytuacja niż w Singapurze, gdzie większość kierowców nie używa kierunkowskazów w ogóle.
  • Kierowcy tuk tuków jak i same tuk tuki to najbardziej nieprzewidywalne stworzenia na drodze. Jazda pod prąd, nagłe skręcanie czy wyprzedzanie na trzeciego to standardowe wyachlarz zachowań których absolutnie należy oczekiwać. Tak jak na drodze należy przestrzegać zasady ograniczonego zaufania, tak wobec tuk tuków brak zaufania jest najlepszym podejściem.
  • Zwierzęta mogą chodzić nawet po autostradach. Nie jest żadnym zaskoczeniem spotkać szwędające się po drodze psy czy krowy. Po zmroku również i dzikie zwierzęta. Naprawdę jazda szybciej niż 40-50 kilometrów na godzinę na Cejlonie to proszenie się o kłopoty.

Kontrole policyjne na Sri Lance

Policji przy drogach jest od groma i jeszcze trochę. Generalnie zazwyczaj czają się na wjeździe do miasteczek, za krzakami lub przy płotach. Turystami najczęściej nie są zainteresowani. Kilku wskazało żebym się zatrzymał po czym jak tylko zauważyli że nie jestem lokalsem, kazali jechać dalej. Jeden razem zostałem zatrzymany do kontroli. Policjant był mocno zainteresowany tym czy mam wszystkie niezbędne dokumenty, ale w momencie kiedy dostał je do ręki, nawet ich nie przejrzał. Stracił wszelkie zainteresowanie i kazał jechać dalej.

Miła babcia najpierw skasowała mnie za parking na publicznej drodze ale potem zgodziła się zrobic zdjęcie - Motocyklowa podróż po Sri Lance
Miła babcia najpierw skasowała mnie za parking na publicznej drodze ale potem zgodziła się zrobić zdjęcie – Motocyklowa podróż po Sri Lance

Wieść niesie że w przypadku turystów, zainteresowanie wzbudza brak wymaganych dokumentów. Z takich kłopotów wydobyć się można podobno wręczeniem korzyści majątkowej. Całe szczęście nie miałem potrzeby sprawdzać. Polecam zaopatrzenie się w niezbędne dokumenty bo naprawdę odejmuje to sporo stresu.

Polub:
Udostępnij:

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.