Ulica kończąca się przepaścią na wyspie Goree w Senegalu-okładka postu

Podróż do Senegalu była – mimo, że nie taka długa – to w porównaniu do innych moich wojaży dość treściwa. Na miejscu miałem 6 dni, z przelotami wyszło 8. Senegal odwiedziłem już dwa lata temu bo na początku 2015 ale z tego co czytam, wiele się nie zmieniło.

Jak to czasem u mnie się zdarza najpierw zabukowałem bilet, a potem zacząłem myśleć. Nie wiem czy było to spowodowane euforią związaną ze zniesieniem obowiązku wizowego dla Polaków przez Turcję, czy jakimś innym wydarzeniem, ale nie sprawdziłem nawet czy do Senegalu wymagana jest wiza. No i oczywiście okazało się że tak. Sporo się najadłem stresu, żeby się dowiedzieć co i jak. Krótko wyjaśnię tutaj dla osób, które są w podobnej sytuacji, czyli z informacji w internecie nie są w stanie dowiedzieć się absolutnie niczego.

Wiza do Senegalu

Od początku 2015 roku obowiązek wizowy rozszerzony został na wszystkie (oprócz kilku) państwa. Proces wizowy jest w tej chwili bardzo prosty.  Wiąże się z wypełnieniem aplikacji online (http://www.visasenegal.sn/) i zapłatą kartą kredytową. Następnie z dokumentem, który otrzymamy mailem, możemy podróżować do Senegalu i wyrobić wizę na granicy. W teorii wszystko wygląda wspaniale, dlaczego więc miałem tyle stresu?

Flaga Senegalu powiewająca na statku który zabrał nas z portu w Dakarze na wyspę Goree
Jak wygląda flaga Senegalu? Są to trzy pionowe pasy, od lewej zielony, żółty i czerwony z zieloną gwiazdą pośrodku żółtego pasu. Załatała zaadoptowana w 1960 roku gdy Senegal uzyskał niepodległość i pozostaje niezmienna od tamtego czasu.

Procedura została wprowadzona w lipcu na rok przed moim wyjazdem, ale do dzisiaj tak naprawdę nie działa jak powinna. Na oficjalnej stronie jest kilka pytań i odpowiedzi ale żadne tak naprawdę nic nie wyjaśnia, brakuje listy krajów, które mogą w ten sposób ubiegać się o wizę, dzwonić pod podane na stronie numery można natomiast jedynie znając francuski, inaczej usłyszymy „send email”.

Wiza do Senegalu dla Polaków?

Procedura wizowa do Senegalu dla Polaków wygląda więc następująco: na podanej powyżej stronie należy wypełnić wniosek, załączyć do niego skan paszportu (pierwsze 6 stron), potwierdzenie rezerwacji hotelu, potwierdzenie rezerwacji lotów w obie strony. Następnie opłacamy wniosek i na nasz adres email wysłane zostanie potwierdzenie. Z tym potwierdzeniem teoretycznie nie możemy podróżować, praktycznie jednak jest to jedyny dokument, który dostaniemy.

Zgodnie z tym, co jest napisane na stronie, otrzymać powinniśmy dwa maile.  Pierwszy z potwierdzeniem zapłaty – ten jest automatyczny i otrzymujemy go natychmiast – i w ciągu 48 godzin powinniśmy otrzymać drugi email z potwierdzeniem, że możemy podróżować do Senegalu, bądź z odrzuceniem wniosku. Po przewertowaniu wielu stron dyskusji w internecie mogę jednak powiedzieć, że w 80% przypadków drugi email nie dociera nigdy (bądź dociera po 2 miesiącach), w związku z tym nie ma problemów ani na lotnisku ani na granicy w przypadku kiedy mamy jedynie potwierdzenie płatności. Jest to jednak zawsze jakieś ryzyko.

Jak dolecieć do Senegalu

Do Senegalu miałem nieprzyjemność lecieć z narodowym portugalskim przewoźnikiem TAP.  Samoloty dość stare, jedzenie niedobre, obsługa przeciętna. Teraz już wiem czemu Turkish i Arabskie trio (Qatar, Etihad i Emirates) wygrywają wszystkie rankingi. Na miejscu wylądowałem o 2 w nocy, procedura wizowa zajęła godzinę i o 3 byłem w końcu w stanie wyjść z lotniska. Lotnisko jest małe  i bardzo stare, zdecydowanie nie odpowiada potrzebom 4 milionowej stolicy państwa. Nowe jest podobno w budowie, jest jednak oddalone o 100 km od centrum więc nie wiem, czy ostatecznie będzie to zmiana na lepsze (W budowie było w 2015, w 2017 dalej jest w takim samym stanie).

Kobieta idąca poboczem, po drodze prowadzącej do czerwonego jeziora niedaleko Dakaru
Kobieta idąca poboczem, po drodze prowadzącej do czerwonego jeziora niedaleko Dakaru

Pierwsze, z czym się człowiek spotyka po wyjściu, to olbrzymie ilości ludzi.  Olbrzymie, nieprzebrane ilości ludzi stojących i czekających na złapanie jakiegokolwiek turysty. Wszyscy chcą zarobić, ale niestety czasem człowiek czuje się nieswojo. Miałem szczęście, że czekał na mnie bus z hotelu, inaczej pewnie wpadłbym w sidła jednego z taksówkarzy i przepłacił 5 razy. Na następny dzień okazało się, że nie zmęczenie powodowało, że wszystko wydawało mi się takie trudne. Wychodząc na ulicę trzeba liczyć się z olbrzymią ilością sprzedawców próbujących wcisnąć swój towar za wszelką cenę, oraz z jeszcze większą ilością wszelkiej maści oszustów, próbujących wymusić, bądź ukraść jakiekolwiek pieniądze. Był to czas kiedy Senegal odwiedziła niespotykanie mała ilość turystów w związku z epidemią Eboli w trzech afrykańskich krajach, z którymi Senegal nawet nie sąsiaduje.

Dakar – pierwsze wrażenia

Od samego początku jasne też było, że Senegal jest zwyczajnie drogi. Posiłku nie da się zjeść za mniej niż 2000 CFA co stanowiło około 4-5 dolarów. Może nie brzmi to jakoś strasznie, jak na Afrykański kraj, spodziewałem się zupełnie innych cen. Dakar okazał się być miastem zupełnie innym od wszystkiego co do tej pory widziałem. Przepiękne architektura (ale w dość różnym stopniu rozkładu). Dokładnie widać kiedy Senegal przechodził przez kolejne etapy boomu gospodarczego. Zdecydowana większość budynków pochodzi z lat 20-30 XX wieku, oraz 60 i 70 XX wieku. Mamy więc dwa skrajne przykładu modernizmu, tego wczesnego, dość niskiego, z pięknymi horyzontalnymi liniami. Kontrastuje on dość mocno – ale i w jakiś dziwny sposób uzupełnia też – brutalne, wysokie i pionowe linie późnego modernizmu latch 70.

Wyspa Goree widziana ze stateczku płynącego z portu w Dakarze
Wyspa Goree widziana ze stateczku płynącego z portu w Dakarze

Miasto generalnie nie sprawia wrażenia biednego, po ulicach poruszają się nowoczesne samochodu. Asfalt jest równy, chodniki szerokie. Co zwraca uwagę od samego początku to brud. Śmieci leżą dosłownie wszędzie, plaże potrafią być zasyfione gruzem budowlanym i wszystkim innym co zdołali dakarczycy wyrzucić. Serce się trochę kraje, bo często śmieci towarzyszą widokom tak niezapomnianym jak tylko na krańcu Afryki można sobie wyobrazić.

Dakar to kulinarna sensacja

Co mnie jeszcze zaskoczyło to kuchnia, nie wiem w zasadzie czego się spodziewałem, ale to czego doświadczyłem na miejscu było dla mnie kulinarną sensacją. Jak na nadmorskie miasto przystało dania składają się w większości z owoców morza, mimo że nie jestem fanem, na ryby się skusiłem i muszę powiedzieć że nie żałowałem.

Jedno danie które szczególnie zapadło mi w pamięci miałem okazję zjeść w lokalnym domu, a ugotowała je ponad 90 letnia babcia, gospodarza który mi Dakar pokazał. Miałem szczęście, że dostałem kontakt do byłego ministra zdrowia Senegalu który był niezwykle pomocnym gospodarzem. Nie tylko pokazał mi Dakar i Czerwone Jezioro ale jeszcze zaprosił do swojego domu gdzie poznałem jego rodzinę i zjadłem ten pyszny obiad.

Najlepsze danie z ryby jakie w życiu jadłem niestety nie znam nazwy
Najlepsze danie z ryby jakie w życiu jadłem niestety nie znam nazwy

Danie to ryż gotowany razem z warzywami, pod koniec gotowania dodaje się rybę  (niestety nie wiem co to był za gatunek) i sos z orzeszków ziemnych a na sam koniec dodaje piklowane warzywa. Mieszanka smaków i łączenie składników na różnym etapie gotowania sprawiało że właściwie każdy kęs jedzenia smakował inaczej.

Kilka jeszcze dań w czasie mojej wizyty zapadło mi w pamięć, a jednym z nich był tatar z ryby z jakimś kwaśnawym sosem, niestety w restauracji było tak ciemni że nawet dobrego zdjęcia nie udało mi się zrobić.

Mokai - restauracja uraczyła mnie takim tatarem z ryby który był dosłownie niesamowity
Mokai – restauracja uraczyła mnie takim tatarem z ryby który był dosłownie niesamowity

Safari, Czerwone Jezioro i inne atrakcje Senegalu

Ale Senegalu to nie tylko Dakar, to duży kraj, który do pokazania ma zdecydowanie więcej. Przede wszystkim piękne parki narodowe z bogactwem dzikiej zwierzyny. Najlepszy czas na odwiedzenie safari to europejska zima, jest to w Senegalu pora sucha, większość roślin żółknie i zrzuca liście na ten czas, jest więc dużo łatwiej zwierzęta wśród roślinności dostrzec. Park narodowy Bandia położony jest najbliżej Dakaru, jest bardzo mały, w związku z czym czasem porównywany jest do zoo ( co jest oczywiście przesadą bo zwierzęta są zupełnie wolne). Powód tego jest jeszcze jeden. W Parku nie ma drapieżników, wszyscy roślinożercy żyją sobie więc spokojnie, nie nękani przez wrogów. W związku z tym jest dość łatwo dostrzec właściwie wszystkie gatunki tam żyjące w czasie jednej przejażdżki.

Trzy złączone baobaby rosnące na zboczu urwiska nad brzegiem oceanu w Dakarze
Trzy złączone baobaby rosnące na zboczu urwiska nad brzegiem oceanu w Dakarze

Różowe jezioro, które przez wiele lat (zanim wybuchła epidemia eboli) było finalnym etapem rajdu Paryż Dakar to kolejny ciekawy punkt wart odwiedzenia. Swój kolor jezioro zawdzięcza algom halofilnym, jezioro jest bowiem dość słone.  Jedno co muszę tu zaznaczyć, to że na wielu zdjęciach kolory tego jeziora są podrasowane tak mocno, że na miejscu na pewno czeka was zawód jeżeli tego właśnie się spodziewacie.

Łódka nad brzegiem czerwonego jeziora (Lac Rouge) niedaleko Dakaru w Senegalu
Łódka nad brzegiem czerwonego jeziora (Lac Rouge) niedaleko Dakaru w Senegalu

Godne polecenia jest też piękne wybrzeże, które – w oddali od dużych miast – nie wygląda już jak wysypisko śmieci, chociaż w pobliżu ludzkich osad i tak wciąż nie jest najlepiej. Miejscowości wypoczynkowe również niestety dużo bardziej składają się z oddzielonych wielkimi murami resortów niż z jakiejkolwiek przestrzeni publicznej.

Piękne widoki na plaży w Saly Portudal, Senegal
Piękne widoki na plaży w Saly Portudal, Senegal

Czy warto odwiedzić Senegal?

Jeżeli już planujecie odwiedzić Senegal stolica państwa jest na pewno punktem obowiązkowym. Miasto to, to przede wszystkim architektura dla której zdecydowanie warto dać jej szansę. Co jeszcze ją wyróżnia, to niesamowita wręcz atmosfera. Półwysep z 3 stron otoczony jest wodą, cały czas wieje ciepły, oceaniczny wiatr. Klimat tego miasta, to coś, czego zupełnie bym się nie spodziewał po okolicach równika. Jak opisane jeszcze w „Jądrze Ciemności” powinno być duszno i bezwietrznie. Słońce nie pali tu jednak tak mocno, a wiatr sprawia że włącza się jakaś taka tęsknota za odrywaniem nieznanego.

Instytut Pasteura w Dakarze - stolica Senegalu może poszczycić się piękną modernistyczną architekturą
Instytut Pasteura w Dakarze – stolica Senegalu może poszczycić się piękną modernistyczną architekturą

Zachęcony więc tym wiatrem, włóczyłem  się samotnie ostatniego dnia mojego pobytu. Jedno co mogę powiedzieć,  to, że tej formy zwiedzania nie polecam. Okazało się, że jako biały człowiek nie jestem aż tak mile widziany, przyciągnąłem zdecydowanie za wiele spojrzeń i chyba po raz pierwszy od dawna nie czułem się bezpiecznie. A pamiętać musimy że odwiedziłem Senegal tuż po dwuletnim pobycie w Afganistanie, coś wiec musi być na rzeczy.

Co tam się wyprawia to ja w ogóle nie..

Już przy końcu mojego przydługiego spaceru gdy od hotelu byłem jakieś 500 metrów, nagle otoczyła mnie grupa 3 rosłych mężczyzn. Wszystko działo się dość szybko. Słońce właśnie zachodziło i powoli robiło się ciemno. To był ten czas kiedy niewiele już na ulicy widać, ale latarnie jak na złość jeszcze się nie świecą. Poczułem jak jeden z nich zaczyna sięgać do mojej kieszeni, odruchowo odrzuciłem jego ramię. Druga ręka jakimś cudem poszła mi do góry i zacząłem wypychać się na zewnątrz tego koła. Co mnie uratowało? Niedaleko stał policjant który całą scenę zauważył, cała trójka rozpierzchła się na boki szybciej niż zdążyłbym krzyknąć. Skończyło się więc przyspieszonym biciem serca, i silną potrzebą znalezienia jakiegoś drinka. To, że nie zabrali mi portfela i telefonu zawdzięczam tylko temu że miałem za ciasne spodnie. Więc mi samemu było ciężko coś z kieszeni wyciągnąć.

Czy więc polecam wizytę? Ależ jak najbardziej, ale zdecydowanie poruszać po Dakarze zalecam w grupach, a najlepiej samochodem. Niestety pomimo tego że Dakar to stosunkowo bogate miasto a Senegal jest jednym z bogatszych krajów Afryki (co nie znaczy że jest bogaty), wciąż pokutuje przekonanie że coś się od białych za lata zniewolenia należy. Nie ważne skąd taki biały przyjechał, ważne że kolor skóry pasuje. Mimo wszystko jednak wspomnienia które mam z Senegalu są pozytywne, coś cały czas mnie tam ciągnie, ten wiatr – który pamiętam wciąż jakby to było dzisiaj – nie daje mi o sobie zapomnieć.

Polub:
Udostępnij:

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.