Niby gorące źródła a tak naprawdę gorąca woda w wannie

Kolejny zawód w Malezji, jak coś się nazywa gorące źródła to powinno nimi być, a nie chlorowaną wodą z basenu. Tutaj niestety nie dość że była to basenowa woda w obiegu zamkniętym, to jeszcze filtrowanie albo nie działało wcale, albo bardzo słabo, w wodzie więc pływało pełno organicznych resztek

Polub:
Udostępnij:

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj:

Samochodowa wyprawa po Malezji - nigdy więcej [Wideo]

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.