Samochody Volkswagena są w Singapurze dość popularne

Do napisania tego postu natchnęła mnie jazda próbna Volkswagena dostępna tuż przed moim biurem. W ofercie którą chwalą się panowie przedstawiciele możecie kupić nowego Golfa już za niecałe 100 tysięcy dolarów czyli na nasze polskie złote jakieś 260 tysięcy. Dla ciekawości sprawdziłem ile aktualnie taki samochód kosztuje w naszym kraju i jest to 67 tysięcy złotych, bądź też 25 tysięcy dolarów. Cztery razy taniej, a dlaczego tak jest? 

Singapur to jedno z nielicznych na świecie państw miast, w dodatku położone na wyspie. Teoretycznie więc bardziej już nie urośnie (teoretycznie, bo praktycznie rośnie cały czas). Jak więc można żyć komfortowo na kawałku lądu o powierzchni 314 km kwadratowych? Dla porównania Polska ma 322 tysiące kilometrów kwadratowych, Warszawa ma 517 km kwadratowych czyli wciąż prawie dwa razy więcej, ludzi w Singapurze jest natomiast 5,5 miliona. Żeby żyć wygodnie trzeba więc dobrze planować i to nie tylko infrastrukturę ale i społeczeństwo.

Rozmiar Singapuru na tle mapy Warszawy która jest prawie dwa razy większa
Rozmiar Singapuru na tle mapy Warszawy która jest prawie dwa razy większa

Wyspa nie jest z gumy

Pomimo tego że wyspę oplata gęsta sieć autostrad, gdyby wszyscy chcieli zacząć z nich korzystać i dojeżdżać do pracy autem ostatecznie nie dojechałby nikt. Podjęto więc na samym początku lat ’90 że samochody będą tylko dla bogatych, reszta niech jeździ komunikacją publiczną. Być może teraz sobie myślicie „ale jak to, auto prawem nie towarem” i inne tego typu głupoty. A no tak to. Życie w tak dużej społeczności wiąże się z wyzwaniami którym czasem inaczej zaradzić się nie da. W Chinach w czasach największych zanieczyszczeń powietrze, jeździć na zmianę mogły samochody z parzystymi bądź nieparzystymi numerami, niby jest to jakieś rozwiązanie, ale jednak niesystemowe.

Co się na koszt samochodu składa

Dokładnie 1 stycznia 1990 roku weszła w życie ustawa o Świadectwie Prawa do Samochodu (Certificate of Entitlement) która to nakłada na posiadaczy samochodu obowiązek pozyskania certyfikatu ważnego przez 10 lat. Certyfikatów tych jest dostępna limitowana liczba, a kupić je można tylko w drodze licytacji. Licytacje te odbywają się każdego 1 i 7 dnia miesiąca, a uczestniczyć w nich można osobiście, lub poprzez dilera samochodowego. Aktualnie licytacje odbywają się elektronicznie a podanie o przystąpienie złożyć można na przykład przez bankomat.

Liczba dostępnych certyfikatów obliczana jest co 6 miesiący a czynniki które wpływają na liczbę to:

  1. Liczba samochodów wypisana z rejestru przez ostatnie 6 miesięcy.
  2. Czynnik dopuszczanego wzrostu liczby samochodów.
  3. Dodatkowa liczba dostępnych certyfikatów wynikająca z okoliczności losowych.

Najciekawsza jest druga liczba, czyli czynnik dopuszczalnego wzrostu ilości samochodów, w latach 90 oscylował w okolicach 3% aktualnie jest to już tylko 0.25%. Tak naprawdę więc liczba samochodów się już nie zwiększa, a na nowe auto mamy szansę tylko wtedy gdy ktoś samochód wyrejestruje, bądź skończy się ważność certyfikatu. Każdy certyfikat wydawany jest na 10 lat, po których upływie można albo auto wyeksportować, albo odnowić (również w drodze aukcji) ale już tylko na 7 lat. Nie ma więc żadnego zmiłuj, wszystkie auta powyżej 10 lat po prostu stąd wyjeżdżają.

Volkswagen golf - najtańszy samochód w ofercie kosztuje prawie 100 tysięcy dolarów
Volkswagen golf – najtańszy samochód w ofercie kosztuje prawie 100 tysięcy dolarów

Pozwolenie to nie wszystko

Oprócz pozwolenia, którego aktualna cena na aukcji oscyluje wokół 40 tysięcy dolarów dla samochodów poniżej 1000cc i 80 tysięcy dolarów dla samochodów powyżej 2000cc (to cena za całe 10 lat, można ją rozłożyć na raty) zapłacić również trzeba:

  1. 140% wartości samochodu przy pierwszej rejestracji w Singapurze. Dotyczy to zarówno nowych jak i świeżo sprowadzonych używanych samochodów.
  2. Podatek drogowy w wysokości 7 tysięcy dolarów za 10 lat.
  3. Ubezpieczenie – dla takiego golfa jak powyżej to około 1200 dolarów rocznie.
  4. Jak podliczymy wszystkie wydatki (poza opłatami eksploatacyjnymi, paliwem, parkowaniem – które w Singapurze wszędzie jest płatne – i opłatami za wjazd do centrum) wyjdzie nam na 10 lat około 180 tysięcy dolarów. Podróże komunikacja miejska nie kosztują mnie więcej niż 80 dolarów miesięcznie, a nie ograniczam się. Czy posiadanie samochodu ma wiec tutaj jakikolwiek sens?

Nikt nie parkuje gdzie popadnie

Patrząc na to jakie samochody jeżdżą po ulicach, dochodzę do wniosku że jest to -nawet bardziej niż wszędzie indziej – wyznacznik statusu. Jednocześnie jednak, nie mam nic przeciwko temu. Całe miasto jest dostępne pieszo, komunikacja publiczna jest sprawna i niedroga, a w razie potrzeby ilość taksówek pozwala się sprawnie po mieście przemieszczać. Osiągnięto tu więc całkiem dobrze działający kompromis, a posiadanie samochodu wydaje się po prostu wielką strata pieniędzy.

 

Polub:
Udostępnij:

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.