Widok ze Wzgórza Wazir Akbar Khan

Dzisiaj w końcu wybrałem się na pierwsze poważne zwiedzanie kabulu i to w całości na piechotę. Kiedy wróciłem do domu wydawało mi się że zwiedziłem całe miasto wzdłuż i wszerz, potem nałożyłem trasę wycieczki na mapę (link na końcu) i wygląda to tak jakbym odwiedził 1/10 miasta albo jeszcze mniej. Na mapie kabul wydaje się mniejszy niż jest, a może to słońce sprawiło że tak ciężko się chodzi. Na pewno na następny raz potrzebuje wygodniejszych butów i kremu z filtrem, jakiegoś nakrycia głowy, a do tego przede wszystkim muszę w końcu się zaopatrzyć w lokalny strój, bo jednak ubieranie się w spodnie i t-shirt sprawia że ludzie się gapią. Plan na następny raz to więc wtopić się w tłum.

Ogród w Kabulu
Ogród w Kabulu

Wycieczkę zaczęliśmy o 8:00 i to był dobry pomysł bo słońce praży już niemiłosiernie (przy czym wciąż nie byłem pewny czy Kabul na piechotę to taki świetny plan) w związku z czym wróciłem spalony na rękach i głowie. Na zwiedzanie poszliśmy we trzech, ja, kolega z polski (który swoją drogą śmieje się cały czas mojego niezwykle emocjonującego wpisu z wyprawy do supermarketu, ale w zasadzie mu się nie dziwię) i kolega Kolumbijczyk. Dzisiaj było zupełnie bez stresu, ale to chyba też dlatego że kolega z Ameryki Południowej jak ubierze się w strój lokalsów jest nie do odróżnienia od wszystkich dookoła. Wydaje się więc jakbyśmy szli z lokalnym przewodnikiem. Myślę że to trochę nam do bezpieczeństwa dodaje. Najzabawniejsze jest kiedy nikt nie chce uwierzyć że on nie mówi po persku i cały czas próbują z nim gadać i negocjować.

Baseny w pięknym położeniu

Na początek poszliśmy na wzgórze na którym znajdują się dwa baseny, jeden betonowy, zdaje się że nowszy. Drugi starszy, zbudowany jeszcze za czasów okupacji radzieckiej. Jak widać doskonale na zdjęciu Rosjanie nie specjalnie przejmowali się jakimkolwiek dopasowaniem do lokalnych standardów i dziedzictwa kulturowego. Tak jak i w Polsce tak i tutaj ściągnęli gotowy projekt i budowali po swojemu. Baseny na szczycie sprawiają trochę surrealistyczne wrażenie. Oba są czynne ale niestety w żadnym nie ma za wiele wody. Ponadto woda zdaje się nie być filtrowana, ale co najciekawsze to wygląda to tak jakby nie krążyła z obiegu zamkniętym tylko cały czas była pompowana nowa. Oba baseny nie wyglądają na szczególnie szczelne, więc może reszta służy do nawadniania ogrodu poniżej.

Basen na szczycie wzgórza Wazir Akbar Khan
Basen na szczycie wzgórza Wazir Akbar Khan
Wieża do skoków do wody
Wieża do skoków do wody
Basen na szczycie wzgórza Wazir Akbar Khan w całej okazałości
Basen na szczycie wzgórza Wazir Akbar Khan w całej okazałości

Piękny, różany ogród

Większość tego wzgórza dookoła to cmentarz z porozrzucanymi bez ładu grobami, jednak część u podstawy to bardzo przyjemny park z ogrodem różanym który w pełnym rozkwicie pachniał naprawdę pięknie. Przy okazji będąc na szczycie miałem okazję pochwalić się że umiem już czytać arabski alfabet, umiem też pisać. Kilka liter wciąż mi ucieka, a czytając czuję się jak 7 latek który musi czytać literka po literce ale idzie mi to coraz sprawniej… szkoda tylko że znam może z 5 wyrazów w perskim więc nawet jeżeli coś przeczytam to nie mam zielonego pojęcia co to znaczy. Naukę języka zacząłem więc od dupy strony, ale przynajmniej mogę się chwalić.

Alejka w ogrodzie różanym w Kabulu
Alejka w ogrodzie różanym w Kabulu
Róże na zboczy wzgórza Wazir Akbar Khan
Róże na zboczy wzgórza Wazir Akbar Khan
Kwiat róży w ogrodzie różanym
Kwiat róży w ogrodzie różanym

Dwa mroczne grobowce

Po zejściu z tego wzgórza skierowaliśmy się w stronę drugiego, dużo ważniejszego na jego szczycie stoi bowiem grobowiec króla Nadir Shaha który został zamordowany w 1933 roku. Jest to budynek imponujących rozmiarów, gdy go zobaczyłem nigdy bym się jednak nie spodziewał że jest tak stary. Wykończony jest w całości czarnym i białym marmurem oraz zwieńczony srebrną kopułą. Widać że ucierpiał w czasie wielu walk prowadzonych w ciągu ostatniego półwiecza. Jednak nie jest w tak opłakanym stanie jak stojący kawałek dalej grobowiec pra- pra- dziadka tegoż króla czyli Sułtana Mohhameda Telai. Ten grobowiec to jest już właściwie ruina. Wzgórze to leży w sercu dzielnicy Teppe Maranjan która uznawana jest za najstarszą i najdłużej nieprzerwanie zasiedloną część Kabulu Datuje się ją na IV wiek naszej ery.

Droga dłużyła się niemiłosiernie bo wybraliśmy ulicę na której oprócz wielkich płotów nie było nic. I mówiąc wielkie płoty, mam na myśli wielkie betonowe konstrukcje mające z 5 metrów wysokości momentami nawet więcej. Ale nic dziwnego, dookoła były bowiem ministerstwa i ambasady. Poszliśmy też trochę dookoła ale był do tego powód. Najpierw poszliśmy  zobaczyć czy uda nam się dostać na wzgórze na którym położone są ruiny królewskiego zamku. Niestety jednak jest to strategiczny punkt wojskowy. Pomimo negocjacji z żołnierzami nie udało nam się tam dostać. Poszliśmy więc kawałek dalej i zrobiliśmy kilka zdjęć zza węgła.

Największy meczet Kabulu

Po drodze minęliśmy największy w Kabulu meczet. Tym również byłem zaskoczony, zdawać by się mogło że wielki oznacza, że będzie co najmniej jak Hagia Sofia w Istambule, tutaj jednak chodziło o to ile może pomieścić ludzi, a że jest on płaski i nieskończenie długi to wydaje się że mógłby zmieścić całe miasto. Tam jednak nie udało nam się dostać ze względu na odbywające się w tym czasie uroczystości pogrzebowe.

Wielki Meczet Eidgah w czasie pogrzebu
Wielki Meczet Eidgah w czasie pogrzebu

Gdy już dotarliśmy jakimiś dziwnymi drogami do podstaw wzgórza z grobowcami musieliśmy się przedostać przez dziurę w płocie. Szliśmy więc od strony starszego grobowca a nie tego nowego. I chyba dobrze się stało bo widok był imponujący. Dookoła zgodnie z tradycją bawiły się dzieci puszczające latawce i grające w krykieta. Żadna z tych czynności nie jest jednak na tyle ważna żeby nie krzyknąć ‚one dollar’ gdy zobaczy się obcokrajowca. Z tego powodu też chcę zakupić lokalne ubrania, bo wtedy przynajmniej z daleka nie będę się tak rzucać w oczy.

Starego grobowca nikt nie pilnuje, można więc było porobić mu zdjęcia do woli. Nowszy natomiast ma całą obstawę strażników i wianuszek drutu kolczastego dookoła. Postanowiliśmy jednak spróbować szczęścia, wejść do środka i spytać czy możemy zrobić trochę zdjęć. Strażnik się zgodził, był miły i sympatyczny, trochę pogadaliśmy porobiliśmy zdjęcia i gdy mieliśmy już iść skończyły się uprzejmości, zażądał od nas po 500afg od głowy za ‚zwiedzanie’. Ostatecznie zgodziliśmy się zapłacić. Zwłaszcza po tym jak zaczął mówić bum bum. Jednak niesmak pozostaje, ostatecznie tylko ‚pół-afgańczyk’ się wymigał i zapłacił tylko 200 (500 afg to 10 dolarów czyli 30 złotych)

W rzekach bym się nie kąpał

Potem została już tylko doga powrotna, wzdłuż majestatycznie brudnej rzeki Kabul. Nie wiem jak to jest że tutaj każda ulica ma swoją specyfikację, jest ‚toilet street’ na której sprzedaje się tylko wyposażenie łazienek, jest butcher street gdzie można kupić dziwnie wyglądające mięso. Ulica wzdłuż rzeki musiała być najwidoczniej lettuce street bo nie sprzedawano tam niczego innego niż sałatę.  Gdyby się chciało zrobić całe zakupy na ulicy, trzeba by było objechać cały kabul.

Rzeka Darya-e-Kabul
Rzeka Darya-e-Kabul

Po dzisiejszej wycieczce wiem że Kabul ma swoje ciekawe strony. Widok z każdego wzgórza zachwyca jednakowo. Po dzisiaj wiem też, że dopóki nie zobaczy się chociaż kawałka miasta chodząc po nim na własnych nogach w zasadzie nie ma czego oceniać. Większość ulicznych sprzedawców miała do zaoferowania owoce i warzywa tak świeże i apetyczne o jakich w Singapurze można było by tylko pomarzyć. Po raz drugi jadłem też świeży afgański chleb który smakiem przypominał mi taki jak można było kiedyś kupić w polsce, a jaki trudno jest teraz gdziekolwiek dostać. Świeżo wypiekany, chrupiący z wierzchu, gorący i miękki w środku i to za 10afg czyli jakieś 60 groszy. Dzisiaj też dopiero miałem okazję zobaczyć że tak naprawdę większość ludzi jest tutaj niesamowicie sympatyczna i pomocna. Teraz wiem że stresować można się dopiero jak coś niebezpiecznego zacznie się dziać, a nie cały czas.

Piękny Afgański, świeżo wypieczony chleb
Piękny Afgański, świeżo wypieczony chleb

Poniżej link do mapy z nałożoną trasą wycieczki i najważniejszymi punktami

Powozy konne i osiołkowe
Powozy konne i osiołkowe
Tartak gdzieś na obrzeżach Kabulu
Tartak gdzieś na obrzeżach Kabulu
Warzywniak, dość swojski
Warzywniak, dość swojski
Rów na nieczystości
Rów na nieczystości
Sprzedawca owoców na Kabulskiej ulicy
Sprzedawca owoców na Kabulskiej ulicy
AFC czyli Afghan Fried Chicken
AFC czyli Afghan Fried Chicken
Osiedle bloków z płyty zbudowanych pod rosyjską okupacją
Osiedle bloków z płyty zbudowanych pod rosyjską okupacją

 

Rondo Ahmada Shah Massouda
Rondo Ahmada Shah Massouda
Coca Cola dociera w każdy zakątek globu
Coca Cola dociera w każdy zakątek globu
Ściany domów i ogrodów
Ściany domów i ogrodów
Grobowiec Sułtana Mohammeda Telai
Grobowiec Sułtana Mohammeda Telai
Ktoś nie lubi smutnych piosenek
Ktoś nie lubi smutnych piosenek
Polub:
Udostępnij:

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.