Widok na niszę po posągu Buddy z kwiatami na pierwszym planie w Bamyan w Afganistanie

Najprawdopodobniej na dłuższy czas, jeśli nie na zawszę opuszczę Afganistan. Po półtora roku pracy jestem chyba mniej zestresowany niż na początku, rozumiem dużo więcej z tego co dzieje się dookoła, w czym mocno pomaga podstawowa znajomość języka. Sytuacja w firmie w której pracuje zrobiła się jednak tak nieprzyjemna że postanowiłem poszukać szczęścia gdzie indziej.
Zanim jednak wyjadę z Afganistanu chciałem poznać jego inne strony. Wszyscy wokół powtarzają że Kabul to nie Afganistan, stopa życiowa jest tu dużo wyższa, ludzie lepiej wykształceni, i wszystko tu jest lepsze.

W związku z tym każdy chyba obcokrajowiec który tutaj przyjeżdża, jeżeli nie ma zbyt wielu ograniczeń, chcąc zobaczyć trochę więcej, wyjeżdża do centralnego regionu kraju, Bamyan. Czyli dokładnie tego miejsca gdzie talibowie wysadzili w 2001 roku dwa gigantyczne pomniki buddy mające półtora tysiąca lat. Region ten zamieszkały głównie przez azjatycką z pochodzenia grupę hazarów jest uważany za relatywnie bezpieczny i do niedawna nawet ludzie pracujący w ONZ mogli się tam swobodnie poruszać.

Piszę do niedawna, ponieważ dokładnie  czasie w którym tam zawitałem zasady się zmieniły i już nawet tam pracownicy tej organizacji nie mogą nigdzie wychodzić. Ponieważ jednak zasady zmieniły się właśnie w tej chwili, dwójka znajomych z którymi tam byłem, miała jeszcze wolność i swobodę.

Nisza pozostała po posągu Buddy w Bamyan, Afganistan
Nisza po większym posągu Buddy

Jadąc, a właściwie lecąc do Bamyan wiedziałem czego się spodziewać, piękne widoki, wspaniali ludzie, I klasyczne, nie tak wspaniałe afgańskie jedzenie.  Właściciel firmy w której pracuje jest też właścicielem lokalnej linii lotniczej „East Horizon” . Bilety dostałem więc niejako w pakiecie. Koszt nie jest gigantyczny, około 200 usd w dwie strony, jednak gdy uświadomimy sobie że lot trwa 45 minut, a sam cel podróży znajduje się około 200km od Kabulu to już nie wygląda to tak różowo.

Panorama z widokiem głównej doliny miasta Bamyan w Afganistanie
Panorama z widokiem głównej doliny miasta Bamyan w Afganistanie

Do Bamyan wiodą dwie drogi lądowe, z których jedną (oczywiście tą krótszą) nie jeżdżą nawet Afgańczycy ponieważ  jest pod kontrolą talibów. Jadąc druga musimy nadłożyć około kilkadziesiąt  kilometrów, ta droga jest bezpieczniejsza od wcześniejszej, ale i tak nie jest polecana dla obcokrajowców. Podróż samolotem okazała się być całkiem wygodna, w czasie tego krótkiego lotu zostałem nawet poczęstowany ciastkiem i
sokiem w kartoniku.

 

Tak się otrzymuje bagaż po wylądowaniu
Tak się otrzymuje bagaż po wylądowaniu
Samolot lokalnych linii lotniczych
Samolot lokalnych linii lotniczych

 

Po przylocie na miejsce wysiedliśmy wprost na pas startowy, i tam już zostaliśmy czekając na bagaż. Lotnisko w Bamyan zostało świeżo przebudowane i nowy terminal nie jest jeszcze gotowy, nie gotowe są też bramy wjazdowe więc właściwie wszystko stoi otworem. Nie jest to jednak istotne, bo już od pierwszej chwili można cieszyć się niesamowitym widokiem, który później staje się tylko lepszy. Niesamowita jest też różnica w jakości powietrza, przylatując z Kabulu gdzie niekończący się smog dusi każdego dnia, można się tą świeżością udławić.

Caravansara - hostel w Bamyan
Caravansara – Pierwszy hostel w którym się zatrzymałem

Początkowo miałem zostać w, nazwijmy to, hostelu, 200 metrów od podnóża większego buddy. Miejsce z niesamowitym widokiem, za 50usd oferujące pokój z łazienką, śniadania i wi-fi. Niedługo po przyjeździe okazało się jednak że znajomym udało się dostać pokoje w słynnym w Afganistanie hotelu „Silk Road”, tam więc się przeniosłem.

Hotel prowadzony jest przez Japonkę które od dwudziestu kilku lat z przerwami mieszka w Afganistanie. Jest ona też właścicielką japońskiej restauracji w Kabulu, sprzedaje też rękodzieło i pamiątki, wszystko produkowane w jej manufakturze. Hotel jest dość komfortowy, położony około 1,5 kilometra od najbardziej widowiskowego wzgórza, ale za to dający lepszy widok na całość.W środku widać miks zwyczajów japońskich i Afgańskich, na wejściu do hotelu znajduje się stopień przed którym wszyscy goście muszą zostawić buty. To chyba pierwszy takie miejsce w którym byłem. Na kolacje w hotelu serwowane jest w zależności od dnia, jedzenie Afgańskie, Japońskie, Chińskie bądź Tajskie. Wszystko niesamowicie smaczne, problemem jest tylko rozmiar porcji. W związku z tym że w regionie nie ma elektryczności, hotel oferuje prąd tylko w godzinach 8-12 rano i 6-11 wieczorem, trzeba więc pamiętać o podłączeniu wszystkiego do ładowania. Nie ma tż centralnego ogrzewania i w każdym pokoju stoi mały piecyk. Pod koniec sierpnia temperatura w nocy spadała już do 8 stopni więc można by już było pomyśleć o ich rozpalaniu. Całość jednak jest bardzo pozytywna i na zachodnim poziomie.

Chłopiec jadący na osiołku w Bamyan, Afganistan
Dość normalne widoki w całym Afganistanie

Na miejscu mieliśmy trzy dni na zwiedzanie, trzeba było więc wszystko porządnie rozplanować. Pierwszego dnia postanowiliśmy na piechotę przejść się przez miasto, zobaczyć oba posągi (pozostałości po nich) oraz miasto krzyków.
W Bamyan jest na tyle bezpiecznie że można sobie pozwolić na nieskrępowane przechadzki po mieście, polach ziemniaków i gdzie tylko przyjdzie nam do głowy. Nie można jednak szaleć aż tak bardzo ponieważ w regionie wciąż znajdują się pola minowe, tak więc utarte szlaki to najlepsze miejsce. Żeby zobaczyć którą którą kolwiek z atrakcji Bamyan trzeba najpierw kupić bilet umożliwiający zwiedzanie. Za 6 dolarów dostajemy dostęp do 8 różnych atrakcji, jak się później okazało również sympatycznych przewodników, służących pomocą przy robieniu zdjęć. Zwiedzanie zaczęliśmy od nisz które pozostały po zniszczonych przez talibów Buddah.

Nisza po mniejszym posągu Buddy
Nisza po mniejszym posągu Buddy
W oddali nisza po mniejszym posągu Buddy
W oddali nisza po mniejszym posągu Buddy
Najlepiej zachowany fresk, twarzy i tak brakuje

Najlepiej zachowany fresk, twarzy i tak brakuje

Jak pisze Wikipedia, te olbrzymie posągi buddów wydrążyli w VI w. n.e. w północnej ścianie Bamianu buddyjscy mnisi. Wewnątrz figur i we flankującej je skale znajdowały się liczne korytarze, w tym schody wiodące na szczyt głów. Figur tych było pierwotnie pięć i stanowiły one niewątpliwie dzieło rzeźbiarzy indyjskich. W VII n.e. opisał je buddyjski mnich i podróżnik z Chin, Xuanzang. Najwyższa figura miała 53 m i była największym na świecie wyobrażeniem Buddy, najmniejsza – 9 m.

Dzięki bardzo sympatycznemu, acz nie mówiącemu po Angielsku przewodnikowi mieliśmy okazje przejść się przez kilka z tych wydrążonych komór, weszliśmy również do korytarzy które znajdują się w niszy tuż za posągiem.

Bogate dekoracje w jednej z grot
Każda grota była bogato dekorowana

Drugi z posągów był mniejszy, otoczony jest jednak wieloma bogato dekorowanymi grotami, które służyły i mieszkaniu i modlitwie, mieliśmy okazje zobaczyć kilkanaście z nich, niektóre zachowały wiele ze swojego piękna, wszędzie jednak tam gdzie były freski z wyobrażeniami buddy, twarz została pieczołowicie wydrapana, nie zachował się więc żaden fresk w całości, pomimo tego że wiele jest w doskonałym stanie.

W marcu 2001 rządzący większą częścią Afganistanu talibowie zrealizowali swój żywiony od paru lat zamiar i zniszczyli za pomocą ognia artyleryjskiego i materiałów wybuchowych dwa największe posągi buddy, 53-metrowy z 554 roku n.e. oraz 36-metrowy z 507 roku n.e. Z punktu widzenia ich radykalnej ideologii istnienie tych posągów kłóciło się z głoszonym w islamie zakazem sztuki figuralnej. Jak ostatnio czytałem aktualnie w Arabii Saudyjskiej rozważane jest zniszczenie drugiego najważniejszego miejsca dla Islamu, Grobu Mohammeta w Medynie, z tych samych przyczyn, Meczet ma być zrównany z ziemią a ciało Mahometa zakopany na pobliskim cmentarzu w anonimowym grobie. Wiele się więc nie zmieniło.

Widok z jednej z grot przy mniejszym buddzie
Widok z jednej z grot przy mniejszym buddzie

Tego samego dnia poszliśmy również do miejsca zwanego Miastem Krzyków (Shar-e-Gholghola). Jest to wzgórze na którym pierwsze osady pojawiały się już w 6 wieku naszej ery. Miasto o którym mowa pochodziło jednak z 13 wieku i jak mówią przekazy historyczne było to ostatnie miejsce które broniło się przed najazdem hordy mongołów pod dowództwem Czyngis Czana, zostało zdobyte jednak nie siłą a podstępem. Córka ówczesnego władcy Bamyan wściekła na owdowiałego ojca za to że ośmielił się ożenić z księżniczką z Ghazni postanowiła się zemścić. Licząc na poślubienie mogolskiego władcy wydała sekret lokalizacji tajnego wejścia, mongolska armia weszła do warowni po cichu i wybiła każdą żywą istotę na wzgórzu, łącznie z niewierną córką.

hdr hdrhdr hdr
Miasto Krzyków
Miasto krzyków

hdrDrobna część z fortyfikacji została odtworzona, pozwala to lepiej sobie wyobrazić jak wyglądało życie w takim miejscu. Ze wzgórza rozpościera się niesamowity widok na otaczającą dolinę, od dawna nie widziałem tak sielankowego miejsca. Wchodząc na górę mijaliśmy duże grupy wracających ze szkół dzieci, ludzie dookoła byli zajęci pracą na złotych polach pszenicy, a okolice były pełne przeżuwających powoli trawę krów. To była jedna z tych chwil którą chciało by się zachować na dłużej, zwłaszcza że zdjęcia pomimo że piękne, nie oddają w całości tego jak to wszystko wygląda.

hdr

Po całym dniu zwiedzania dosłownie padaliśmy z głodu, na kolację podano zestaw japoński ze smażonym kurczakiem, sałatką z wodorostów, zupą miso i paroma innymi dodatkami. Wszystko to smakowało świetnie, ale jak na tak intensywny dzień jedzenia było zdecydowanie za mało, wieczorem nie ma też już żadnego otwartego sklepu trzeba było więc jakoś tę noc przetrwać.

Wszystko to udało nam się zobaczyć jeszcze tego samego dnia którego przylecieliśmy do Bamyan, a przed nami jeszcze dwa kolejne dni. Dalej nie mogę uwierzyć że byliśmy tam tylko trzy dni, bo wydaje się że był to cały tydzień.

Pokój w hotelu Silk Road
Pokój w hotelu Silk Road
Japońskie jedzenie zaserwowane na kolację
Japońskie jedzenie zaserwowane na kolację
Dolina Bamyan raz jeszcze
Dolina Bamyan raz jeszcze
Wszystkim którzy zamierzają faktycznie wybrać się do bamyan polecam zapoznać się ze stroną lokalnej organizacji turystycznej która dwa razy do roku organizuje bardzo ciekawe festiwale. W okolicach marca odbywa się „Bamyan Ski Festiwal” we wrześniu natomiast „Bamyan Silk Road Festival” o którym trochę więcej napiszę w drugiej części mojej relacjihttp://www.bamyantourism.org/
Polub:
Udostępnij:

Skomentuj ()

Dodane przez Borys Specjalski
Podróże, polityka i startupy to moje ulubione tematy, ale nie zawacham się napisać na każdy temat który uznam za interesujący. Przez dwa lata mieszkałem w Afganistanie. Aktualnie rozwijam http://logline.pro w Singapurze.